Krótko o Huncwotach i fanfikach.
O kim mowa?
W umysłach fanów od lat kreują się postacie znanych i uwielbianych Huncwotów, o których tak skąpo jest w serii. Więc porównamy trochę te strzępki wiadomości z wybujałą wyobraźnią fanów.
Jednak wcześniej, chcę odnieść się krótko do ostatniego artykułu. W czasie późniejszych rozmów ze Ślizgonami, uświadomiono mi, że pominęłam oczywistą oczywistość w kwestii zakupów spożywczych – ze względu na nieznaną wielkość i długość, a także ilość sklepów zapełniających ulicę Pokątną, można dojść do wniosku, że mogły znajdować się tam również spożywczaki. Pominięcie tego należy uznać za mój błąd, za który przepraszam. Teraz przejdźmy już do właściwej treści.
Rogacz
Osoby, które obracają się w kręgach “fanfikowych”, że tak je nazwę, pewnie nieraz miały możliwość zapoznania się z pracami, które na celownik brały Huncwotów i ich wyczyny, często idealizując ich i podstawiając pod dany schemat. Pewnie część z Was teraz zastanawia się, jak można wybielić kogoś, kto nie ma nic na sumieniu. No cóż, nie chcę nikomu pękać bańki, ale James Potter dupkiem był. Poniżej trochę o tym fakcie.
Przede wszystkim był dręczycielem. Pewnie miał bardzo dobry powód, by atakować Snape’a, w co wierzę, nie można jednak tego wymazać z kartoteki. Pamiętajmy, że nie ważne jak bardzo ktoś jest irytujący, niezbyt mądrym pomysłem jest dawanie mu w pysk na widoku, idźcie gdzieś na bok.
I tutaj już zaczynają się dla mnie schody – kolejne zarzuty postawić mogę zaledwie na podstawie przypuszczeń i dopowiedzeń oraz kontentu wymyślonego przez fanów serii. Mogę oskarżyć Jamesa o niekończące się żarty i dowcipy, mogę powiedzieć coś o zbywaniu ludzi, ale jaki to ma sens, jeśli nigdy się nie dowiem, czy tak było? Siedmioczęściowa seria książek nie zawiera w sobie informacji o kimś, kto notabene wykształcił całą relację Snape-Harry.
Właściwie, z całej listy którą sobie stworzyłam, mogę wykreślić wszystko, prócz dwóch dodatkowych wytknięć. W “Zakonie Feniksa” dowiadujemy się, że James miał w zwyczaju rzucać uroki na osoby, które go denerwowały, bo czuł się uprzywilejowany do tego; w “Księciu Półkrwi” jest wzmianka o dwukrotnym zwiększeniu głowy ucznia o imieniu Bertram Aubrey przez Jamesa i Syriusza. I to tyle, nic więcej wartościowego.
Ale wspominałam, że porównamy sobie fanfiction i kanon, zatem przyszła na to pora: James w kanonie jest zaledwie prawie nie liczącą się cząstką narracji, gdzie czasem ktoś porówna Harrego z nim czy komuś weźmie się na wspominki. W pracach fanowskich zazwyczaj stawiany jest w roli tego mądrego chłopaka, który czasem żartem rzuci. Mało kiedy da się spotkać coś, co oddaje tego Jamesa, który opisany jest w książkach.
Łapa
Syriusz Black, ostatni dziedzic Blacków, więzień Azkabanu i druga część Huncwotów. Ulubieniec sporej ilości osób, więc przedstawiać go nie trzeba. Tym razem raczej nie muszę mówić, że nie należy go wybielać, bo jeszcze nie napatoczył się w moją stronę utwór, który robił by z niego anioła.
W każdym razie Syriusz również dręczył Snape’a, wiemy już o powiększaniu głowy i całej sprawie z żartami, która jest cechą wspólną Huncwotów. Ale mogę ze swobodą wyrazu powytykać wszystko, co mi się żywnie podoba, więc zaczynam: podczas gdy o Jamesie mówiono, że wydoroślał i prawdopodobnie żałował wszystkiego, co zrobił Snape’owi, tak Black nie wydaje się mieć wyrzutów sumienia, ani w książkach ani w filmach jego postawy nie można nazwać skruszoną. Jak już mówimy o Potterach, to łączy Harrego z Jamesem, porównuje ich, a gdy spotyka się z Trio pod postacią psa, mówi Harry’emu, że bardzo różni się od swojego ojca, chcąc go wtrącić w poczucie winy; dorosły człowiek, a zachowuje się jak dzieciak, nawet 12 lat w Azkabanie nie może służyć za wymówkę w tym momencie. O planie zabicia Petera na oczach trójki przerażonych nastolatków już nawet nie wspomnę.
Jak widać, Syriusz jest… Syriuszem. Dosyć ciekawa postać pod względem zachowania i tego, jak została przedstawiona w treściach, które dzisiaj nas interesują. Gdy w kanonie widzimy go jako kogoś, kto tak naprawdę pozostaje wolną duszą i robi to, co wydaje mu się właściwe w danej sytuacji, tak w fani przedstawiają go w dwóch wariacjach, które są naprawdę specyficzne; pierwsza nazywa się “Syriusz Black w koronie z kwiatków z wiecznym rumieńcem”, a druga, która jest o niebo ciekawsza “Syriusz Black w skórzanej kurtce, śmierdzący dymem i jeżdżący na motorze, przekraczając dozwoloną prędkość”, ale pamiętajmy że posiadają również warianty… O których użyciu publicznie się nie rozmawia.
Glizdogon
Pamiętacie artykuł, gdzie omawiałam Snape’a, nie szczędząc sobie słów? Macie szczęście, bo Petera nie lubię równie mocno co Nietoperza. Wiem, że są w internecie osoby chcące głosić wybaczenie dla Glizdogona, bo zbłądził, bo wpadł w złe towarzystwo i tak dalej, i tak dalej. Nie zmienia to faktu, że skazał swojego przyjaciela na śmierć, o mało nie zabił rocznego dziecka (byłby współwinny) i zaprzepaścił lata przyjaźni dla służby u gościa, który nawet go nie doceniał i traktował na zasadzie zanieś-przynieś-posprzątaj.
Ku mojej radości, w pracach w internecie nie ma ani jednej, która zmniejsza winę Petera. Zawsze jakoś to dopasowują, nierzadko nawet go pomijając, bo mało kto uznaje go za wartościową postać, która jest w stanie dodać do opowieści coś więcej poza zdradą. Przyznać mogę, że jego rola w oryginale może i ma jakieś znaczenie głębsze niż to, ale dla mnie wygląda jak zmiana koncepcji w połowie, tylko tym razem nie mogła się już z tego wycofać.
Gdybym miała i tutaj porównać twory internetowe z kanonem to nie mam nic do powiedzenia. Nikt go nie lubi, nikt o nim nie pamięta. I, może zabrzmi to bezdusznie, cieszy mnie to, bo jego postać zasługuje wyłącznie na zapomnienie.
Lunatyk
Oh boy, oh boy, teraz pora na zabawę. To jest moment, na który czekałam, odkąd przyszedł mi do głowy pomysł na ten artykuł. Remus Lupin to jedna z moich ulubionych postaci, i w kanonie, i poza nim, z powodów różnych. Ale w skrócie: pan wilkołak ma swoje za uszami i wyprę się znajomości z każdym, kto uważa inaczej lub stawia go w roli tego cichego, który pozwalał reszcie teamu na wybryki.
Bo Remus Lupin był głową tej grupy, stał na czele każdego żartu i dowcipu. Bo to on planował, to widać nawet w tym, co dostarczyła nam Rowling. Bo grzeczny i cichy Remus raczej nie doradziłby trzynastolatkowi wyobrażenie sobie dorosłego faceta w ubraniach babci owego ucznia… prawda? Albo nie wiedziałby, jak poradzić sobie z Irytkiem (z którym, jak wiemy, mało kto umiał sobie naprawdę poradzić). O Remusie mogłabym mówić, a raczej pisać, naprawdę długo, ale niestety sporo z informacji, które ja biorę za pewne czy oczywiste, dla wielu są raczej zwykłą bzdurą, bo ilu z Was przyzna mi rację, jeśli powiem, że Lupin był plotkarą numer 1, no nikt.
Może jednak się nie mylą ludzie próbujący ustanowić nowy kanon, dodać coś od siebie. To się dzieje w wielu różnych subkulturach (tzw. fandomach) i zazwyczaj nie wychodzi poza nie, nie licząc kilku przypadków. Bo jasne, dla tysięcy osób oczywistym jest, że Lupin zasługuje na tytuł “Sassmastera”, ale są też tysiące, które nawet nie będą wiedzieć o co chodzi. Wiedza zakazana, ale do której każdy ma dostęp jak na ironię. I co mogę więcej powiedzieć? Lunatyk w pracach fanów to tylko i wyłącznie lekko podrasowana wersja kanonicznej postaci. Trochę więcej sarkazmu, trochę więcej bezduszności i odrobina geniuszu.
Na dobranoc
Może czytacie to w środku dnia, nie wiem, nie ważne. W zwyczaju mam umieszczenia tutaj podsumowania, ale tym razem chcę Wam życzyć udanego roku szkolnego, bo wiem, że wielu się to przyda. Do zobaczenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz