I ponownie o Insygniach, tym razem o Kamieniu
Dla Aureliusa Lancastera
Nim zacznę omawiać problem
Temat artykułu jest ciekawy i trochę ciężki, a ja zaczynam od nieśmiesznego żartu. Dzisiaj omówię kwestię “wizji” rodziców, którą miał Harry idąc do Zakazanego Lasu w “Insygniach Śmierci”. Wiem, że scena ogólnie jest świetna, dobrze zrobiona i opisana, ma głębsze znaczenie i tak dalej. Sama też uwielbiam tą scenę! Zachęcanie do walki przez najbliższych, obietnica pozostania z nim aż do końca. Brzmi świetnie i bardzo nierealnie. No właśnie.
Legenda o Trzech Braciach
Trzech braci założyło się ze Śmiercią, przechytrzyli ją i ta dała im prezenty. Znana śpiewka, to co dostali również, ale przypomnę, bo te twisty w nich są ważne. Więc kolejno: Czarna Różdżka sprawiała, że właściciele i przyszli właściciele skuszeni władzą się o nią zabijali. Peleryna Niewidka po prostu sprawiała, że najmłodszy Peverell był niewidoczny nawet dla Śmierci.
Ale to Kamień Wskrzeszenia do nasz dzisiejszy antagonista. Jak działał? To proste, obrazował niematerialną postać zmarłego, które nakłaniał do samobójstwa. Dobrze widzicie.
Harry słyszy ktosia
Więc wyobraźcie sobie tą scenę: idziecie ciemnym lasem, zbliżacie się do miejsca swojej śmierci i przypominacie sobie o czymś, co zostało wam zapisane w testamencie przez gościa, który hodował was jak świnię na rzeź. Ale nieważne, wyciągacie i postanawiacie to przysunąć do ust i dostajecie Kamień Wskrzeszenia. Miętolicie go w dłoni i nagle puf! Przed wami stoi kilka zmarłych członków rodziny i przyjaciół, którzy wręcz nakłaniają was do oddania swojego życia. I coś tutaj nie pasuje prawda? Przecież babcia nigdy by wam nie powiedziała, że to co macie zrobić to wasza powinność, a już szczególnie w takim momencie.
I oto chodzi! Bo Kamień nie generuje prawdziwej osoby tylko jej ducha, który ma sprawić, że nie będziecie w stanie wyobrazić sobie dalszego życia bez jej widoku, co doprowadzi was do odebrania sobie życia. Wszyscy, których wtedy można zobaczyć, wyglądają dziwnie. Znacie książkę “Cmętarz Zwieżąt” Stephena Kinga? Wskrzeszony tam kot jest inny, dziwny – w Harrym Potterze mamy to samo, tylko mniej materialne.
Ten jeden argument
Tym argumentem jest dosłownie jedno nazwisko: Lily Potter. Kobieta, która swoim życiem chciała ochronić swoje dziecko nagle zaczyna go chwalić za to, że chce poświęcić swoje życie?
James Potter? Ojciec, który bez różdżki stanął przeciwko Czarnemu Panu, teraz pcha Harry’ego w jego ręce?
Syriusz? Remus? Ta sama sytuacja. Żadnego z nich tam nie było. Żony Peverella wieki temu też nie było. Oni wszyscy nie żyli i mieli nie wrócić. Śmierć chciała, by ktoś umarł tamtego dnia i dostała to.
Albusowy dodatek do historii
Pewnie część z was słyszała o tym, że Snape, Harry i Voldi to nowa wersja Trzech Braci. Dodatkiem do tego jest Albus Dumbledore, który stanowi Śmierć. Czy nie stanowi to idealnego podsumowania wszystkiego, co napisałam wyżej?
Albus wita Harry’ego na Peronie, gdy ten umiera. To on dał mu też Kamień, Pelerynę. Jednak nie zrozumcie mnie źle, Dumbledore nie chce śmierci na śmierć Harry’ego, on chce by ten przeszedł przez cały proces ratowania świata myśląc, że jedyną opcją jest poświęcenie życia. Bo kto by mu powiedział, że jest horkruksem i zabije jego a nie siebie? Szczegół, kto by się przejmował.
Podsumowując
Wieki temu Śmierć chciała, by ktoś stracił życie po tym, jak Bracia ją przechytrzyli. Dała im więc prezenty, które kosztowały dwoje z nich życie.
Wieki, wieki po niej, Dumbledore podarował Bogu życie winnemu nastolatkowi Kamień, którego moc miała go przekonać, że jedynie jego śmierć zbawi świat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz