Słowem wstępu
Postanowiłam, że tym razem przedstawię Wam nie jedną, a kilka ciekawych rzeczy, mając nadzieję, że choć trochę was zainspiruję do polemiki ze spostrzeżeniami przytoczonymi w tym i poprzednich numerach, bo nie ukrywam, głównie dlatego piszę te artykuły.
Pierwsze koty za płoty
W Hogwarcie jest sowiarnia, miejsce gdzie wszystkie sowy spędzają swój czas, ładnie to ujmując. Ale pamiętajmy, że wielu uczniów ma koty, gdzie one się podziewają, gdy ich właściciele mają lekcje? Otóż, patrząc na to, że nigdzie nie można znaleźć informacji o kociarni, najbardziej prawdopodobnym jest, że chodzą sobie po zamku, bo chyba nikt nie byłby tak okrutny, by zamknąć niewinnego kota na kilka godzin w dormitorium.
Znanym faktem jest, że profesor McGonagall jest animagiem zmieniającym się w kota. Więc mamy prawo sądzić, że profesor Dumbledore traktuje każdego napotkanego kota tak, jakby była to Minerwa. Dlaczego? To już szczegół, łatwo coś dopowiedzieć samodzielnie, może nie rozróżnia jej od typowego kota?
Nasz ulubiony profesorek (i nie chodzi o Martina McCarthy’ego!)
Tak, chodzi o Gilderoya Lockharta, kto by się spodziewał! Chodzi mi tutaj o kwestię zatrudnienia go jako profesora. Znamy już dyrektora i jego nieco specyficzne poczucie humoru oraz uwielbienie do ciekawych rzeczy, np. szat z dziwnymi nadrukami. Zatem, po ustaleniu tych kilku faktów o osobie Dumbledore’a, możemy przejść do teorii. Brzmi ona następująco: Lockhart został zatrudniony jedynie dlatego, że Albus sądził, że będzie to śmieszne. Powiedzcie sobie szczerze, jakie inne mogło być wytłumaczenie zatrudnienie kogoś tak wybitnie niekompetentnego? Nie uwierzę, jeśli ktoś powie, że odpowiedzią jest zachwyt nad osiągnięciami, bo Albus był zbyt inteligentny, by w nie wierzyć.
Dusza i jej podział
Jak dowiadujemy się w szóstej części serii, horkruks powstaje przez podział duszy. Dowiadujemy się również, że Voldemort stworzył ich aż siedem! Zakładając, że przy każdym podziale dusza rozrywa się na dwie równe części, pierwszy horkruks ma w sobie tyle duszy ile Voldemort, ale idziemy dalej, kolejny horkruks ma już ¼ duszy, kolejny ⅛ i tak dalej i tak dalej, nie chcę zanudzać, więc przejdę do sedna. Po siedmiokrotnym podziale duszy, cząstka, która pozostaje w Czarnym Panie to zaledwie 0,0078125% całości, którą posiadał, zatem wynika z tego, że medalion miał w sobie więcej Voldemorta niż Voldemort miał Voldemorta.
Różdżka – najlepszy przyjaciel czarodzieja (zaraz po psie)
Różdżka wybiera czarodzieja, a nie na odwrót, w sumie oczywiste. A co jeśli pozostają wierne do końca? Że przestają “działać” po śmierci czarodzieja, nie zależnie, czy jest dobry, zły, stary czy młody. Można powiedzieć, że umierają wraz z właścicielem, przestają być “żywe” i to dlatego czarodzieje są chowani wraz ze swoimi różdżkami.
Kiedyś znalazłam też ideę, że z różdżki lata, lata po śmierci czarodzieja wyrasta drzewo i sądzę, że jest to piękny pomysł. Niestety, nie znalazłam nigdzie potwierdzenia, że mógłby się to spełnić.
Znajome terytoria (no, nie dla wszystkich)
Gdy na drugim roku Harry i Ron znajdują się w Dormitorium Slytherinu, opisują je jako ciemne i wilgotne. Nie sądzę, by ktokolwiek pokroju Malfoya zgodziłby się, by jego dziecko żyło w takich warunkach przez siedem lat. Zatem, możliwym jest, by Dormitorium było zaczarowane w taki sposób, by każdy, kto nie jest z nim związany, nie jest jego częścią, odczuwał je jako nieprzyjazne.
Na zakończenie
Jeśli ktokolwiek z Was, drodzy czytelnicy, nie zgadza się z czymś lub chce coś dodać, zapraszam! Moja sowa jest do znalezienia na stronie szkoły, można też pisać na czacie. Czekam na wszystkie odpowiedzi, niezależnie jak bardzo kontrowersyjne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz